sobota, 28 maja 2011

4. Korepetycje.

Dziś. Godzina. Szesnasta. Korki.
Cami znowu była zazdrosna. Wiedziała, że Draco uważa, że Caro jest ładna.
Razem czekali na Caroline w pokoju głównym Slytherinu. Siedzieli w milczeniu. Nagle ktoś się pojawił.
- Cześć, Draco - Caro bardzo ładnie się uśmiechnęła.

- Ekhem . - Cami odchrząknęła  
-  A tak. Hej Cam . - podeszła do niej i ją przytuliła.

- Cześć Caro - Draco uśmiechnął się. - To jak, zaczynamy?
- Tak - Caro usiadła i zaczęli o czymś rozmawiać. Draco stał obok niej. Położył jej rękę na ramieniu. Wrrr.

W Cami aż coś kipiało. Wiedziała że więcej nie zniesie tego widoku. Musiała sobie pójść. Gdy szła korytarzem do dziewczęcego dormitorium płakała.
Tymczasem w pokoju głównym Slytherinu nikt nie zwrócił na to uwagi. Draco i Caro stali sobie i rozmawiali. W pewnym momencie zaczął się do niej przybliżać.
- Emm... Draco ? Nie sądzisz że Cami się to nie spodoba?  A właściwie gdzie ona jest?

- I... Nie chcesz jej szukać ? - mówiła Caro a serce zaczynało jej coraz szybciej i mocniej bić
- Masz rację. Może pójdę do niej - szepnął Dracon i zaczął biec do dormitorium Cami. Otworzył drzwi.
- Idź stąd - warknęła Camille.

Zobaczył ją zalaną łzami.
-  Cami, czy wszytko w porządku? Co się stało?

Cami przeklęła.
- Nie, wszystko okej. Romansujesz z Caroline na moich oczach. Przyznaj się, wolisz ją ode mnie, ciągle patrzysz jej w oczy, a mnie tylko raz z łaski przytuliłeś - warknęła.

- Nie... Cami , to nie prawda!
Cami wywróciła oczami .
- Czy ty... Jesteś zazdrosna o swoją najlepszą przyjaciółkę?!

-  Nie, [cenzura], nie jestem, wiesz! Podobasz mi się jak jeszcze nikt, a ty na moich oczach romansujesz z Caroline!
- NIE ROMANSUJĘ Z NIĄ ! - ryknął
- JAK TO NIE? - Cami również ryknęła, lecz ona przez łzy.
- N O  N I E !  Ja kocham tylko ciebie ! - wrzasnął
Cami pokręciła głową.
-  No co?
- Wiem, że mnie nie kochasz - spuściła głowę.
- Cami. Jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałem.
 żeby jej to udowodnić wziął ją w swoje mocne ramiona i ją pocałował.
- Dra... - Caro weszła by spytać się o korepetytora. - To ja już se pójdę... - powiedziała onieśmielona i wycofała się w pośpiechu przez co upuściła książki.
- Tak tak. Całujcie się dalej a mnie olejcie.  - zażartowała z uśmiechem widząc szczęśliwą przyjaciółkę.

Cami delikatnie wsunęła Draconowi ręce w spodnie. Chłopak zamruczał. Caro na ich widok zamknęła drzwi, ale Draco szybko oderwał się od Cami i wyszedł za jej przyjaciółką. Camille westchnęła lekko, ale uśmiech nie schodził jej z ust.
- Caro. Zaczekaj. - teraz Draco gonił Caro.
- O jesteś. Nie chciałam wam przerwać. Ja już może pójdę do dormitorium a wy dokończcie co robiliście...

- Nie, Cami zaczeka - uśmiechnął się.


- A więc zrozum. Muchy siatkoskrzydłe i skórka bumslanga to składniki ...
- E... Eliksiru jakiegośtam ?

- Caro, czy ty masz jakieś pojęcie o eliksirach? - westchnął z uśmiechem.
- Nie. - na twarzy Caro pojawił się uroczy banan.
- Poczekaj tu - rzucił krótko i znów biegł na górę, tym razem do swojego dormitorium.
Wziął wielką księgę eliksirów i zaniósł ją do Caro.
- Proszę, przestudiuj to. Bez tego nic nie zrobimy - uśmiechnął się uroczo kładąc wielką księgę na kolana Caro.

- O ... Mój... Boże... - oczy Caro zrobiły się wielkie jak spodki. - W ile mam to przeczytać? - spytała.
- Najlepiej teraz....
- TERAZ? TO WSZYTSKO ?

- Tak - uśmiechnął się szeroko. - Ja poczekam, nie przeszkadzaj sobie - usiadł na fotelu.
Caro od niechcenia otworzyła książkę i zaczęła przeglądać pierwszą stronę. Po chwili ze schodów zbiegła Cami i usiadła Draconowi na kolana.

- Co Cami, boisz się że coś zrobimy ? - uśmiechnął się do niej Draco.
- Ale co ? - Caro podniosła nos znad książki. Była już na 15 stronie.
- A nic. Czytaj czytaj!

- Nie, stęskniłam się... A co chcieliście robić? - zachichotała Cami.
- Ale o co chodzi ? - Caro znów się zaciekawiła.
- O nic. - uśmiechnęła się Cami.

Caro westchnęła.
- To jak Draco, co chcieliście robić? - znów zachichotała.

- Nic...
- Czyżby? - szepnęła mu do ucha.
- Tak. - zmieszał się

- No powiedz mi co chciałeś zrobić z Caro - Cami już powoli traciła cierpliwość.
- Nic - opuścił głowę.
Cami spojrzała na Caro.
Ona się jakby całowała z dłonią.
Cami zrozumiała o co jej chodzi.

- Chciałeś się z nią całować? - Cami przybliżała się do niego.
Miała zamknięte oczy. Poczuła jego niespokojny oddech. Nadal siedziała mu na kolanach.

- Nie... Cami... Ja... - gubił się .
- TY JĄ CHCIAŁEŚ POCAŁOWAĆ! - wrzasnęła i zeskoczyła mu z kolan.
- No... Nie...  To znaczy tak. Ale...

- Ale?
- Ale... Nie wiem... - opuścił głowę tak bardzo że już była na jego kolanach. - Przepraszam...
Camille podeszła i uderzyła go "z liścia".
- Zdecyduj się, a nie działasz na dwa fronty - warknęła.

- Ja... Ja nie wiem... Pozwól... Pozwól mi się zastanowić...
- OSZ TY. - podeszła Caro i walnęła go z liścia w drugi polik . - Ty się nawet nie zastanawiaj! A poza tym- nie podobasz mi się. I nie znajdziesz lepszej dziewczyny niż Cami. - i wychodząc pogroziła palcem chłopakowi. Miał dwa czerwone policzki.

- Dracon, wybacz. Kiedyś mi się podobałeś i to bardzo, ale teraz mam cię dość. Nie chcę być wykorzystywana - odwróciła się.
- Ale Cami! - wstał - Przecież dopiero co się całowaliśmy!
- I co w związku z tym? Dla ciebie pocałunek to nic wielkiego, całowałbyś się z każdą napotkaną dziewczyną.
- TO NIEPRAWDA !- ryknął .
- CO NIEPRAWDA?! Wytłumacz mi w takim razie o co ci chodzi!

- O to, że... Ja nie umiem między wami wybrać. Jesteście obie bardzo pociągające. Ale z kolei inne . Caro jest bardzo śmiała . A ty na odwrót. Nie mogę się zdecydować!
Przed nimi zebrała się już grupka ludzi. Dużo osób szeptało : Niech wybierze Cami.  Dużo też po cichu wołało : Caro , Caro !

- Dracon, wybacz, nie chcę cię znać. Myślałam, że ci się podobam, ale za przeproszeniem spier[pip] z mojego życia, bo nienawidzę chłopaków takich jak ty - wyszła.
Blondyn stał teraz otoczony grupką ludzi. Wszyscy mieli otwarte buzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz