Początek roku szkolnego. Cami znów jedzie do Hogwartu. Spokojnym wzrokiem rozejrzała się w ogół siebie. Miała nadzieję, że zobaczy swoją przyjaciółkę Caro.
Nie było jej, niestety. Pewnie znów rozmawiała z grupką najprzystojniejszych chłopaków z Hogwartu. W tym z Draconem...
Cami nie lubiła dużych grup ludzi, więc mimo że po chwili zauważyła przyjaciółkę, nie podeszła do niej. Spokojnie oparła się o jakiś słup i przyglądała się im. Widziała, że co chwilę Dracon na nią nieśmiało zerkał. Odwzajemniała się delikatnym rumieńcem. Cami pomyślała że nigdy nie widziała tak przystojnego chłopaka. Przełamała się jednak i z wielkim trudem podeszła do Caro.
- Emm... Caro ? Usiądziemy koło siebie w przedziale ? - patrzyła ciągle na Dracona . Na jego piękne szare oczy. Jeszcze nigdy się nie spotkała się z takim kolorem.
- Spoko. - i gadała dalej z Cedem, Johnem (bratem Cam) i innymi przystojniakami z Hogwaru.
- Caro! - Cami się zaczynała wkurzać.
- CO ? - gwałtownie się odwróciła. - Oj. Myślałam że to ktoś inny. - Caro krew napłynęła do policzków.
- No dobrze że się opanowałaś. - Cam wywróciła oczami. (Draco patrzył na nią ... z uwielbieniem ?) - To jak. Idziemy już do tego pociągu ? - Cami pokazała palcem na wielką maszynę stojącom na peronie 9 i 3/4.
- Och... Dobrze. - i zwróciła się do chłopaków - No to spotkamy się później i wysłała całusa. John i Cedric zaczęli się o niego bić .
- Ach ci chłopcy . - westchnęła Caro głaszcząc swojego czarnego kota .
- Wiem coś o tym . - Cami się odwróciła i uśmiechnęła się do Draca.
- To jak ci minęły wakacje ? - zapytała Caroline.
- Jak zwykle. Pojechaliśmy do cioci. Wiesz że ona ma hodowle kotów?! - kot Caro miauknął znacząco.
- Sądze że kiedyś się tam musimy zabrać . - Obie wpadły w śmeich gdy wsiadały do pociągu.
Wszystkie przedziałY były jak na razie zajęte. Trafiły na jeden prawie pusty. PRAWIE.
Siedział w nim nie kto inny jak Draco Malfoy. Był rozłożony na dwóch czy trzech krzesłach. Caro już zaczynała otwierać drzwi. - Caro, nie! - mruknęła Cami.
- Czemu? - spytała Caro.
- Bo... bo go nie lubię.
- Jasne, widać jak na ciebie patrzy - zachichotała Caro. - Podobasz mu się... a może z wzajemnością?
- Caro, weź - prychnęła Cami żartobliwie.
Przyjaciółki stały przez chwilę na korytarzu, ale po chwili Cami zdecydowała się jednak wejść do przedziału.
- Cześć, możemy? - spytała Caro zalotnym wzrokiem.
- Mhm - mruknął Dracon, zauważając tylko Cami.
Caro nie przejęła się tym zbytnio. Przecież ma kogoś już na oku, nawet może coś z tego będzie? Kto by się oparł takiej lasce?
Cami usiadła na przeciwko Draca. Patrzyli się na siebie przez dłuższy czas. Gdy poczuła, że chyba się rumieni spuściła głowę, aby tylko tego nie zauważył. Nie, nie może zepsuć sobie reputacji w szkole tym, że zarywa do jednego z najlepszych ciach w szkole mimo, że sama należała do tych z wyższej półki. - No to... Jak tam Draco ? - zaczęła mówić Caro głaszcząc swojego kota. Wyglądała jak czarny charakter. A może nim była ? ; p
- A...No byłem nad morzem. W naszym domku letniskowym. - nie patrzył na nią.
- A co tam robiliście ? - zaintrygowana popatrzyła na niego.
- No na przykład surfowałem.
- Taaaaaak? - Caro spojrzała na Cami . - Cami też też lubi surfować.
- Na... Na prawdę? - spojrzał na Cami - Y... tak? - powiedziała, choć nigdy nie surfowała.
- Och, Cam - uśmiechnął się zalotnie Draco. Chyba ją przejrzał.
Dziewczynę rozbroił jego uśmiech i urwała rozmowę, wbijając wzrok w buty. Caro trochę zbiło z tropu to, że jakiś chłopak nie jest nią zainteresowany. Przez chwilę próbowała go zagadać i nawet jej się do udało. Do końca drogi rozmawiali razem, a Cami nasłuchiwała się tylko. Szczerze mówiąc tylko czasami słuchała, większość czasu spędzała na marzeniu o ramionach Draca. Ach, ciepełko.
Wybudziło ją z marzeń ciepłe 'Cami, chodź'. Tak, Dracuś. Powoli wychodzili z pociągu. Draco i Caro ciągle razem gadali. Cami poczuła się pierwszy raz w życiu zazdrosna. Dziewczynie zdawało się, że mu się już nie podoba, ale zauważyła chudą dłoń przed wyjściem z pociągu. To Draco pomógł jej zejść z tych złych schodów. Nie kryjmy, że nie było trudno z nich zejść, ale gest... Cudowny!
Potem podniósł jej kufer, a Cami postanowiła, że nie będzie już kryć rumieńców. Uśmiechała się ciepło do Draca. Był blisko. Bardzo blisko. Mraw. Patrzyli sobie w oczy. To było piękne, ale musieli już kierować się do Hogwartu. Draco niósł jej kufer. Szkoda, że nie nią. Szli we trójkę. Cami znów prawie się nie odzywała.
- Cami, co taka cicha jesteś? - spytał z uśmiechem Draco.
- Nie chcę przeszkadzać wam w rozmowie - burknęła.
- Ależ nie przeszkadzasz! - położył jej rękę na ramieniu. To chyba było po przyjacielsku... A już myślała. - Och Draco. Pomożesz mi ? - i Caro wpakowała na niego swoją walizkę (Caro była bardzo mugolska) .
- A ... - ale już nie zdążył.
Caro objęła go i pocałowała w policzek. Draco nie wiedział co robić . Odwrócił się do Cami ale Caro go ciągnęła do zamku.
Cami była cała czerwona i aż się trzęsła.
Przez kilka następnych dni w ogóle się do siebie nie odzywali. Cami widziała tylko jak Caro ciągle chodzi obok Draca i rozmawiają ze sobą bardzo energicznie. Złość ją rozpierała. Pewnego dnia usiadła sama na błoniach. Trawa była zimna i wilgotna. Ciężkie łzy zaczęły spływać jej po policzku, lecz nagle poczuła ciepłe objęcie w pasie. Znała to ciepło.
- Cami, przepraszam! To nie moja wina. Ona sama dała mi buziaka - zaczął się tłumaczyć. Widać było, że jest smutny. - A to nic . - zaczęła energicznie ocierać łzy z policzków. - To nie jej wina.
- CAMI! Dobrze wiesz że to jej wina ! - zaczął podnosić głos- Cami, przepraszam! To nie moja wina. Ona sama dała mi buziaka - zaczął się tłumaczyć. Widać było, że jest smutny. - A to nic . - zaczęła energicznie ocierać łzy z policzków. - To nie jej wina.
- Ale... Czemu się jej dawałeś ? - Cami zrobiła dociekliwą minę.
- No bo... Bo widzisz ... Ja... - jąkał się. - No bo... Ona mi się podoba. To znaczy, ona jest ładna . I tylko to. Bo widzisz... W tobie wszystko jest dla mnie piękne. Jesteś najpiękniejszą osobą jaką w życiu spotkałem. A Caro... Przy tobie to największy brzydal świata.
- Oj, Draco - Cami chciała go przytulić, ale nie miała odwagi.
- No dawaj. - i sie do niej przytulił.
- A ty nie chodzisz z Caro? - spytała.
- Niee. Ja jej... Nie lubię .
Cami uśmiechnęła się szeroko. Przybliżyła się do niego.
- Dlaczego? - szepnęła mu do ucha. Wplotła dłoń w jego miękkie włosy.
- Dlaczego? - szepnęła mu do ucha. Wplotła dłoń w jego miękkie włosy.
- Draco, ja nie... jeszcze nie dziś, wybacz - Cami odsunęła się troszkę.
- W sumie racja - zarumienił się - A mogę liczyć że kiedyś się to stanie ?
- Pewnie, może nawet za niedługo - pogłaskała go po policzku.
KONIEC.
Cami i Caro . Czytajcie bloga . Regularnie będą się pojawić nowe wpisy.
Edit: Sorki za błędy. Wszytko pisane na gg więc nie miejcie pretensji : p
Edit: Sorki za błędy. Wszytko pisane na gg więc nie miejcie pretensji : p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz