środa, 25 maja 2011

2. Jezioro.

Było ciepło. JESZCZE . Był październik.  Niektórzy jeszcze chodzili w letnich szatach.  Jednak Cami i Draco którzy siedzieli przy jeziorze byli ubrani w grube szaty , szaliki i nauszniki. To znaczy Cami miała nauszniki . Draco by w nich dziwnie wyglądał. Chociaż... I tak by wyglądał pięknie.  Cami rozmyślała gdy Draco karmił dziwne morskie stworzenia.
- Co one jedzą ? - zapytała Cami.
- Różnie. Najczęściej muszy pumpernikiel. - odwrócił się do niej z uśmiechem.
-  Muszy pumpernikiel ? - Cami się zrobiło niedobrze.
Nagle usłyszała czyjeś kroki. Szybkie kroki.
- Do wody ! - i Potter z Weasleyem wepchnęli ją do wody.  Na nieszczęście stali po takiej stronie jeziora , gdzie gdy się wchodziło było od razu 20 metrów głębokości.
Cami nieszczęśliwie wpadła do wody, bo po drodze potknęła się o gałąź i złamała sobie nogę. Ale nie o tym teraz. Cami była w wodzie. W październiku miała chyba 5 stopni Celsjusza. Było jej bardzo zimno . Nagle coś jej się pazurami wbiło w kostkę. Tak spanikowała , że otworzyła usta i wypuściła powietrze które miała w buzi. A ten stwór nadal ja zaciągał w głębie. Cami czuła że zaraz eksploduje. Było jej zimno , nie miała powietrza , a nogi już w ogóle nie czuła. Chyba już ją nic nie uratuje. Całę życie jej teraz przeleciało przed oczami.  Cami i Caro w piaskownicy. Cami z Caro na mini miotełce. Cami i Caro pierwszy raz w pociągu do Hogwartu. Coś dużo tej Caro. Potem on. Cami pierwszy raz widzi Draca. Cami pierwszy raz zagaduje Draca. Cami pierwszy raz jest zazdrosna o chłopaka. Pierwsze przytulenie Draca. Pocałunek z Draciem. Jej. W jej życiu były tylko dwie osoby. To znaczy było też tam miejsce dla jej braci i ojca. Mamy niestety nie miała...
Coś zobaczyła. Jakąś bladą kropkę pod powierzchnią. Coraz większą . Ale TO ją wciągało już prawie na dno. Już nie miała nadziei. Już nigdy nie zobaczy tak bliskich jej osób. Caro i Draco. Tak ich kocha. Tak bardzo by chciała im to powiedzieć. Ale teraz zemdlała.



Obudziła się. Była w skrzydle szpitalnym. Zobaczyła obok siebie na łóżku Dracona i Caro. Nie mogła nic powiedzieć. Nie mogła się ruszyć. Nic nie mogła!
- Cami, jesteś sparaliżowana. To potrwa jeszcze tyyylko kilka godzin - zarechotała Caro.
Obudziła się. Była w skrzydle szpitalnym. Zobaczyła obok siebie na łóżku Dracona i Caro. Nie mogła nic powiedzieć. Nie mogła się ruszyć. Nic nie mogła!
- Caro, nie śmiej się z niej. - Draco spojrzał na nią ze współczuciem. - Wszytko będzie dobrze.
Pocałował ją w nos. Caro zachichotała. Nie była zazdrosna. To dobrze. 

Cami nagle odczuła czucie w ciele. Dziwne. Nie wiedziała, co zrobić. Czy już są z Draconem parą? Nic nie wiedziała. To był pierwszy chłopak, który podobał jej się kilka dni. Reszta to tylko jednodniowe romanse.
Objęła go rękoma i przybliżyła do siebie. Pocałowała go w polik.
- To może ja już pójdę ... - Caro wstawała.
- Chodź ! - przyciągnęła ją do siebie . Teraz czuła się jak w niebie dwójka ludzi których kocha są teraz przy niej . A już się bała że ich straci.
- Kocham was . - szepnęła .
-  My ciebie też. - powiedziała Caro
- A Draco? - spytała podejrzliwie.
- Hmm.  Też . - powiedział niepewnie.   


KONIEC. 


                  Car i Cam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz